wtorek, 22 grudnia 2009

Krismes speszial

Kochani, zaczęła się świąteczna laba. Po tygodniach wysilonej pracy umysłu, możecie się wyłączyć i dać pochłonąć popkulturze, używkom i kochankom. Nie zapominajcie jednak, że życie jest krótkie i nie można go marnować na pierwsze lepsze gówno z telewizji. Poniżej nasze propozycje- prawie wszystkie pasują do Ciepłej Świątecznej Atmosfery.

LOTR
piotr woyke: Losowo wybrana część, choć wiadomo, że najlepiej obejrzeć wszystkie trzy pod rząd w wersji reżyserskiej. Też jest dydaktyczny, a sceny w Hobbitonie mogą być substytutem kominka z trzaskającym ogniem. Piwko w dłoń, nachosy w drugą i oglądać!
miś gryzli: Alleluja.

Love Actually (To Właśnie Miłość) (27.12 TVP2, godz. 20)
pw: Bez wielkiej przesady mogę powiedzieć, że to jedyna komedia romantyczna jaka mi się w życiu naprawdę podobała. Tak naprawdę po ludzku, nie zachwyciła czy zażenowała, ale po prostu podobała. Wiele ulubionych brytyjskich pyszczków tam błyszczy (Firth! Thompson! RICKMAN!), a atmosfera jest tak ciepła i lovely, że nawet mój wewnętrzny nazista rzuciłby się w ramiona mojemu wewnętrznemu rabinowi po jego obejrzeniu. No, i jeszcze Hugh Grant, najbardziej wyrazisty brytyjski polityk od czasów Churchilla.
mg: Tak, to rzecz uniwersalnie zajebista. Kto nie lubi tego filmu? Gwiazdorski dream team (RICKMAN!), te epizodziki takie cudowne, potem jeszcze cudowniej łaczące się w jedną cudowną całość. Czołóweczka zestawienia. (Curtis zrobił ostatnio "Radio Na Fali" (Boat that Rocked). Polskiej premiery jeszcze nie widać na horyzoncie, ale rzecz dobra i też przemiła. Rock and roll, Wielka Brytania i piracka rozgłosnia radiowa na statku... Let's dance)
Wszyscy jesteśmy Chrystusami
pw: Tam jest taka scena, w której Chyra wychodzi kupić choinkę... Ku przestrodze.
mg: Bardzo świąteczny film wybrałeś.
Kevin sam w domu (24.12 Polsat, godz. 19.30)
mg: No-bo-tak . Chcecie czy nie - musi być. Jak krzyże w szkołach. To jest część naszego dziedzictwa i przeszłości, nie? (autoreklama - http://kevinsamwdomu.prv.pl/ )
pw: Musi być, żeby jacyś niedouczeni smarkacze mogli ponarzekać.. A wiesz co jest najzabawniejsze? Ja nawet pamiętam jak się nazywa ten dzieciak, który gra główną rolę.
Fanny & Alexander
mg: Bergman, czyli czarna owca naszego świątecznego zestawienia. Ale nie lękajcie się! Arcydzieło jest lekkostrawne, zapewniam! Papcia Ingmar zawarł w swoim filmie jedno z najcudowniejszych filmowych przedstawień świąt. Mieszczaństwo szwedzkie może nie wydawać się nam bliskie, ale zaskakująco, właśnie w tych obcych (ale jak pięknych) dekoracjach istota świąt została idealnie uchwycona. Na kolana (albo choćby na jedno)!
pw: No właśnie. Warto sobie przypomnieć, że z tym Hanekem jako godnym następcą Papcia to jakiś recenzencki kit.
Nintendo Sixty FOOOOUR
http://www.youtube.com/watch?v=pFlcqWQVVuU
losowo wybrany Bond z Rogerem Moorem
pw: Dlaczego z Rogerem Moorem? Wiecie, już ucichły te wszystkie dyskusje, który był najlepszy, a... On był najlepszy. Moore nie jest sztywniakiem, ma klasę i wszystkie części z nim są dobre dla dzieci w każdym wieku. To takie filmy, przy których może zasiąść cała modelowa rodzinka, już po wigilijnej kolacji.
mg: Litości, Sean Connery...
Miracle on 34th Street (Cud na 34 ulicy )
mg: Oto Ameryka ! Tylko tam biją murzynów, a Mikołaj siada na ławie oskarżonych. Dużo Nowego Yorku z lat 40 , w ogóle trzeba obejrzeć. Najbardziej mnie drapie myśl, że to jest 1947. Ich problemy i dylematy, postawy, przeniesione wówczas do nas byłyby kosmosem. Oni tam takie filmy, co TVN mógłby nawet teraz trzasnąć z tego konfekcyjny zrozumiały remake, a w Polsce czerwone świnie ganiają niedobitki partyzanckie po lasach.
pw: Ten wyżej wie, co mówi.
Ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach (dla dzieci)
pw: To co w nawiasie tłumaczy wszystko. Jest wychowaczy, rozrywkowy i estetyczny.
mg: Sam tytuł mówi - "obejrzyj mnie".
A Charlie Brown Christmas
mg: Kto nie kocha Fistaszków, poza tym jedna z najlepszych świątecznych ścieżek dźwiękowych ever. EVER. http://www.youtube.com/watch?v=GPG3zSgm_Qo
pw: Nie kocham Fistaszków, ale czytelnicy na pewno.
A Christmas Story (Prezent pod Choinkę - co to kurwa za tytuł)
mg: Rzecz u nas mało znana. Za to ojczyźnie swiątecznych filmów, jaką są Stany - absolutny kanon. Czas świąt opowiedziany z perspektywy dziecka. Nie brzmi przebojowo, nie ma też żadnej fabuły z dupy typu "ojciec zamienia sie w Mikołaja, potem popinają po biegunie i zapładniają renifery". Zwykła historia i normalne sytuacje, jakie możemy pamiętać z dzieciństwa . Ciężarówka szczeniaczków i tak wzruszy się doglębnie. Podkradając porównanie z jednego serwisu - świąteczne "Cudowne Lata".
pw: Nie znam tego, ale wiecie, jeśli pojawiło się na tym blogu to na pewno ważne i zacne.
Czekolada
pw: Duet Johnny Depp i Juliette Binoche w walce dobrego smaku i hedonizmu z filisterstwem po stronie tych pierwszych. To po ich stronie stoi Święty Mikołaj.
mg: Na pohybel drobnomieszczańskim kołtunom! Własciwie bardziej klimat się broni niż sam film. Ale i tak każdy lubi.
Dziennik Bridget Jones
pw: Z Bridget Jones jest jak z Harrym Potterem. Ci, którzy słysząc o niej pogardliwie wydymają wargi i mówią: "szmira" nie czytali żadnej książki Helen Fielding albo są zbyt fajni, żeby przyznać, że też lubią. Fiuty. Przecież filmowa adaptacja to wspaniała w swojej naiwności apologia Anglii, która po latach bycia imperium wróciła do normalnej zadupiastości i przeprowadza introspekcję. Bridget Jones to Anglia, która nie ma już możliwości prężenia muskułów i w końcu akceptuje samą siebię. Lubimy to. No i fakt, że zamiast emanującego yuppistowską pewnością siebie Hugh Granta (Ameryka), wybiera lamerskiego, ale dystyngowanego Colina Firtha (Europa) też jest pocieszający. Ten film jest bardzo podobny do "Love Actually" i nie chodzi tylko o obsadę.
mg: Się nada. Dobrze mówisz, używając przy tym kilku trudnych słów.
Szklana Pułapka (Die Hard)
pw: Hahaha, to jest ten sam casus co Bond czy LotR. Takie filmy trzeba oglądać w świątecznym okresie, bo są MEEEGA, DROOOGIE i emanują pOtĘgĄ kInA aKcJi.
mg: RICKMAAAAAN! (P.S. Bruce Willis użyczył buźki wódce Sobieski. Hm. To jest średnia wódka.)
How the grinch stoles christmas
mg: What's kurwa coolest than that? http://www.youtube.com/watch?v=MPBS7dVrE1U
pw: To: http://www.weebls-stuff.com/toons/Amazing+Horse/
mg: -_- (confused)
Amelia
pw: No tak poważnie ziom, znasz przyjemniejszy film niż to wizualne cudeńko z soundtrackiem, dzięki któremu Yann Tiersen trafił pod strzechy?
mg: Nie. Ku pokprzepieniu serc i dla wewnętrznego geja w każdym z nas.
Wojna i Pokój
pw: Ja myślę, że 120 000 statystów mówi samo za siebie. Poza tym Rosjanie znają się na robieniu kina pięknego i dostojnego. "Wojna i Pokój" jest o rzeczach pięknych i dostojnych, a że narodziny Chrystusa to rzecz piękna i dostojna, pławmy się w atmosferze piękna i dostojności.
mg: Piękne szaleństwo, idealny na święta. Zawsze spoko coś starego i epickiego sobie jebnąć wtenczas, Ben Hura czy inne kino sandałowe. Tu trzeba poety żeby opisać jak cudownie odbiera się takie filmy, będac odciętym od świata, w fotelu, z przekąskami i likierkami. A na ekranie ta cała rozbuchana dzika Rosja. (btw. Najdroższy film w historii kina. Tak, tak, licząc te wszystkie Spidermany, Władcy Pierścieni, nawet ostatniego Avatara )
Pan Tadeusz
pw: Oto film, który krzepi każde słowiańskie serce. Czy jesteśmy pod wpływem środków odurzających, czy odczuwamy skutki spożycia, czy mamy zrobienie sobie dobrze dopiero w perspektywie- scena pierwszego spotkania Tadeusza z Zosią jest piękna. No i wzruszenia, gdy napoleońscy żołdacy ruszają w ruskie śniegi, z taką naiwną, polską nadzieją powinniśmy wkraczać w Nowy Rok.
It's a wonderful life (To Wspaniałe Życie).
mg: Czarno biały czar wylewający się z telewizora. Gros roztkliwiających swoją naiwnością scen. Ale bez odruchu zwrotnego, zdarzającego się przy innych hollywodzkich gówienkach. Tak, to jest esencja filmu świątecznego. Czysta rozrywka i ciepło, żadnych -izmów. Właściwie nie wiadomo po co komu reszta świątecznych filmów - opus magnum Franka Capry syci jak nic.

Honorable mentions: Burtonowski "The Nightmare Before Christmas", "W krzwym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju", tradycyjny PRLowski "western na święta" czyli Rio Bravo o 16.30 na TVN w Wigilię, świąteczny odcinek klanu o 17.40 (Doktor Lubicz w tym roku chyba nie dotknie kieliszka), 25.12 TVP 1, godz. 11.50 Urbi et Orbi .

Z okazji tego specjalnego okresu laby i nadchodzącej sylwestrowej Sodomy, wszystkim czytelnikom, którzy wytrzymali nasze aroganckie tempo aktualizacji, suche żarty i zwykłą głupotę, życzymy zdrowych wątrób, dużo kabony i nieskomplikowanych, otwartych związków. Niech bejnia się szerzy, a garnitury z następnego Bonda okażą się jeszcze bardziej sharp!

1 komentarze:

  1. Waszym, jakże inteligenckim i zabawnym, wypocinom brakuje trzeciego brata (w końcu wszędzie musi być ten Trzeci, który wzrostem przewyższa Dwóch poprzednich), który psułby wizerunek tej inteligenckiej strony.

    Jestem do tego wprost stworzony:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze